Zainspirowana słowami Paktofoniki, które pewien Pan O. używa do uświetniania swojego statusu w komunikatorze internetowym tzw. GG, staję z rozpostartymi ramionami i w całej okazałości gotowa do działania. Powtórnie znlazłam się w pokoju z gaciatymi ścianami (czyt. pudrowy róż). Tylko, że tym razem przywitałam je z szaleńczym uśmiechem. Co mi więcej do szczęścia potrzeba... łóżko? obecne! komputer? obecny! internet? no czasami, obecny! kubek earl gray'a? i'm here! Tylko Judit się obija. Do swego rodzimego domu nie przyjechała...a tu już pamelo czeka i desperadosy w lodówce się chłodzą. Jestem w trakcie rozpakowywania tobołków - porażka,a tu akademicką rodzinę trzeba powitać! Halo? Gdzie fanfary? czerwony dywan? kwiaty? Zapomnieli o swoim ukochanym rudzielcu? Nigdy. kółko różańcowe pod 139 w mig, Michael na drzwiach - obecny! W takim razie dzisiejszy dzień mogę uznać za mistrzowsko zakończony. Ou je.... i nawet 'ptasie radio' dziś nie irytuje aż tak bardzo... Kończę, bo " Minęła godzina 22, wszystkich gości proszę o opuszczenie akademika ..." cichoszaaaa....
A oto nowe cudo! H&M % 24.90zł / 10 zł
Ostatni raz wspominam... to magiczne słowo na Wu od jutra wykreślam z mojego słownika.
Panic! at the disco - I Write Sins Not Tragedies
Have a nice day!
niedziela, 3 stycznia 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz